cisza przed
cisza przed
Zanim pęknie ta noc i zanim wstanie świt,
Zanim miasto obudzi ten fałszywy i głośny zgrzyt.
Stoję w miejscu, gdzie cisza otwiera mi w głowie drzwi,
Zamiast kłamstwa w twarz wolę gorycz, co w sercu lśni.
To jest ta cisza przed, co powoli odbiera dech,
Gdzie za każdy błąd płacisz drogo, a wokół śmiech.
Ale wolę sam stać, niż z tłumem płynąć pod prąd,
Odrzucić ten schemat i wreszcie nie uciekać stąd.
Zanim znowu w tłumie zgubisz własny ślad,
Zanim znów powieje zepsuty, zimny wiatr.
To jest ten moment, gdy zegar zwalnia bieg,
Zanim na tę ziemię opadnie czarny śnieg.
Posłuchaj, jak cicho dookoła jest...
Zanim pęknie ta noc i zanim wstanie świt,
Zanim miasto obudzi ten fałszywy i głośny zgrzyt.
Stoję w miejscu, gdzie cisza otwiera mi w głowie drzwi,
Zamiast kłamstwa w twarz wolę gorycz, co w sercu lśni.
To jest ta cisza przed, co powoli odbiera dech,
Gdzie za każdy błąd płacisz drogo, a wokół śmiech.
Ale wolę sam stać, niż z tłumem płynąć pod prąd,
Odrzucić ten schemat i wreszcie nie uciekać stąd.
Nad miastem wisi ciężki, ołowiany mrok,
Każdy tu ślepo biegnie, gubi własny krok.
Zamykam stare drzwi, bo powietrze znowu drży,
W tym brudnym, zimnym lustrze widzę swoje dni.
Nie szukam cudzych braw, nie chcę obcych scen,
Wolę na własnych zasadach zatrzymać ten dzień.
Ten świat na pokaz goni tylko cyferek stos,
A ja tu szukam prawdy, odrzucam ten los.
Zanim ten czarny śnieg zasypie cały plan,
Odrzucam kłamstwa wroga, z nimi zostaję sam.
Wszystkie utwory — linki
Wszyscy wykonawcy — linki