Null
Null
Zanim wpadłem w ten pęd, w ten miejski teatr cieni,
zanim myślałem, że świat na lepsze się odmieni.
Zanim dzwonił co krok ten zimny, służbowy telefon,
zanim szary i brudny zakrył mnie miasta beton.
Wszystko miało swój sens, stabilizacja i etat,
wygodny, prosty schemat, poukładany ten świat.
Grafik i pewna kasa, więc wciąż z nurtem wiosłujesz,
ale nikt nie patrzy na twoje szczęście, nie pyta, co czujesz.
Bo system przecież wie, jak dać ci bezpieczny dom,
lecz wymaga od ciebie, byś przyniósł im plon.
To nie jest zero, to jest czysty start,
gdy zrywasz maski i wiesz, że jesteś coś wart.
Nul przeciw wszystkim, co krzyczą przez mgłę,
ja znam swój kierunek i wiem, czego chcę!
System budował mi klatkę ze szkła,
lecz muzyka w środku na własnych zasadach gra.
Wskoczyłem w te trybiki, bo tak trzeba żyć,
mieć czyste konto, rachunki i w miarę bezpiecznym być.
Rano budzik, praca do wieczora i kolejna zmiana,
rutyna witała mnie od samego rana.
„Fajnie, nareszcie stabilny grunt” - myślałem,
lecz z każdym dniem chyba czego innego chciałem.
Bo okazało się nagle, że nie ma tu miejsca na niuans,
masz być jak robot, a w kółko powtarza się ten sam trans:
Nie pytać, robić, co każą i posłusznie tkwić na dole,
gdy zmęczenie i pot spływają ci cicho po czole.
To nie jest zero, to jest czysty start,
gdy zrywasz maski i wiesz, że jesteś coś wart.
Nul przeciw wszystkim, co krzyczą przez mgłę,
ja znam swój kierunek i wiem, czego chcę!
System budował mi klatkę ze szkła,
lecz muzyka w środku na własnych zasadach gra.
Świat wcale nie jest podzielony na czarne i białe,
a w ciasne, gotowe schematy wpychają cię stale.
Że masz być taki i taki – i koniec, nie ma dyskusji,
system blokuje w zarodku każdą nową ideę zadusi.
Więc czas zrobić w głowie czystki, wymazać schemat start.
tabula rasa to szansa, choć wymaga silnej wiary.
Zero tolerancji dla kłamstwa, dla fałszu i dla nienawiści,
odrzucam stary układ, niech wiatr go całkiem wyczyści.
Bo staję się Nulem, choć dla nich to może nic nie znaczy,
ja wiem, że prawdziwy człowiek w tym pędzie to zobaczy!
Telefon ciągle dzwoni, lecz w słuchawce tylko szum,
nie chcę być trybem tej maszyny, chcę zgubić cały tłum.
Grafik niech się sypie, nie mój problem, wychodzę z gry,
zamiast ślepej zgody wreszcie widzę własne sny.
Bo system stracił władzę, dawny dom to była mgła,
teraz na tej scenie moja własna prawda gra!
To nie jest zero, to jest czysty start,
gdy zrywasz maski i wiesz, że jesteś coś wart.
Nul przeciw wszystkim, co krzyczą przez mgłę,
ja znam swój kierunek i wiem, czego chcę!
System budował mi klatkę ze szkła,
lecz muzyka w środku na własnych zasadach gra.
Teraz patrzę z góry na ten dawny, dziki pęd,
widzę, jak po omacku wciąż gonią własny cień.
Wyścig szczurów, etaty, skanowane kody,
a ja w tym zamęcie wreszcie czuję smak swobody.
Nie pytaj mnie o grafik, o zmianę i godzinę –
ja już dawno za sobą zostawiłem tę machinę.
Bo Nul to nie zero, to czysta, nowa siła,
która z całych zgliszczy ten nowy świat podbiła!
I chociaż wokół jeszcze krzyczą dawne echa,
ja znam swój kierunek i wiem, co mnie czeka.
Koniec z graniem ról, które mi kazano nieść,
teraz moją prawdą jest moja własna pieśń!
To nie jest zero, to jest czysty start,
gdy zrywasz maski i wiesz, że jesteś coś wart.
Nul przeciw wszystkim, co krzyczą przez mgłę,
ja znam swój kierunek i wiem, czego chcę!
System budował mi klatkę ze szkła,
lecz muzyka w środku na własnych zasadach gra.
Nie żaden numer w bazie, nie kolejny cyfry znak,
z popiołu starych reguł swój własny wybieram szlak.
Wolny od cudzych planów, od schematów oraz ról,
na zgliszczach całego świata stanął dumnie człowiek – Nul.
Wszystkie utwory — linki
Wszyscy wykonawcy — linki