koniec zmiany
koniec zmiany
Koniec zmiany. Karta odbita, drzwi zamykają się za nami.
Idziemy powoli w stronę Wieloryba, tam na górce będziemy sami.
Gdy jeszcze żyłem jak trybik maszyny,
Gdy w głowie niepoukładane były rymy...
Kolejny dzień przepracowany, zegar odmierzał czas,
znowu te same twarze, znów tę samą robotę masz.
Lecz na górce wiatr rozwiewa resztki dusznego dnia,
kiedy nasz Wieloryb piękną wolność nam dziś da.
Patrzymy w dół na miasto, co świeci neonami,
tamto wszystko, co męczące, zostawiam za nami.
Miasto nie wie, czym jest spokój, ono ciągle gdzieś goni,
a my wreszcie razem – twarzą przy twarz, dłonią przy dłoni.
Bo gdy koniec zmiany, wreszcie wolny oddech dał wiatr,
zostawiamy za sobą cały ten pędzący świat.
Z góry Wieloryba widać lepiej tę nocną mgłę,
niech miasto sobie śpi – ja wiem dobrze, czego chcę.
Żaden system nas nie złamie, żaden głośny, twardy rytm,
teraz liczy się ta chwila, w której znika cały zgrzyt.
Z tej bezpiecznej wysokości widzimy miejskie światła,
gdzie cała reszta wciąż biegnie, choć ta gonitwa nic niewarta.
Niech szumią te ich maszyny, niech biura gaszą blask,
tu mamy naszą przestrzeń i spokój otula ciepło nas.
Możemy wreszcie odetchnąć i ciężar ten zrzucić z siebie,
noc roztacza gwiezdny pejzaż, ty masz mnie, a ja mam Ciebie.
Bo gdy koniec zmiany, wreszcie wolny oddech dał wiatr,
zostawiamy za sobą cały ten pędzący świat.
Z góry Wieloryba widać lepiej tę nocną mgłę,
niech miasto sobie śpi – ja wiem dobrze, czego chcę.
Żaden system nas nie złamie, żaden głośny, twardy rytm,
teraz liczy się ta chwila, w której znika cały zgrzyt.
Siedzimy tak w ciszy... Miasto oddycha daleko, a my siebie mamy.
Cieszymy się tą chwilą. Koniec tej męczącej zmiany.
Wszystkie utwory — linki
Wszyscy wykonawcy — linki