blask
blask
Ostatnim autobusem mjedziemy pustą ulicą,
jego wnętrze miga neonem, barwy w szybach lśnią.
Siedzimy z tyłu, zmęczeni tym całym miastem,
gdzie każdy dzień był walką o przetrwanie własne.
Zamykam oczy, przez powiek cienką skórę
widzę twój blask, co rozprasza nocną chmurę...
Bo miasto błyszczy sztucznym, zimnym światłem neonów,
szukamy prawdy pośród tysiąca fałszywych tonów.
Lecz kiedy zamykam oczy i patrzę tak na ciebie,
nawet w tym betonowym dole czuję się jak w niebie!
Kolorowe refleksy z szyby tańczą wokół nas,
w tym jednym uciszonym świecie zatrzymał się czas.
Czerwone i zielone diody z tablicy tną ten mrok,
każdy przystanek to kolejny pusty, cichy krok.
Patrzę na twoją twarz w tym tańcu zmiennych barw,
gdzie każdy refleks przypomina, ile ten marsz jest wart.
Nie liczy się już to, co było tam daleko w tle,
w tym migoczącym wnętrzu odnajduję to, co chcę.
Znamy swój każdy oddech, chociaż wokół śpi ta noc,
Mimo blasku neonów odzyskujemy dawną moc!
Silnik mruczy cicho, gdy opony gryzą asfalt dróg,
zostawiamy za sobą każdy dawny, błędny próg.
Napięcie rośnie w piersiach, chociaż wokół panuje chłód,
w tym miejskim labiryncie sami tworzymy swój cud!
Bo miasto błyszczy sztucznym, zimnym światłem neonów,
szukamy prawdy pośród tysiąca fałszywych tonów.
Lecz kiedy zamykam oczy i patrzę tak na ciebie,
nawet w tym betonowym dole czuję się jak w niebie!
Kolorowe refleksy z szyby tańczą wokół nas,
w tym jednym uciszonym świecie zatrzymał się czas.
Autobus zwalnia bieg, przed nami kolejne ciemne skrzyżowanie,
patrzę w twoje oczy i wiem, że to nie jest przemijanie.
Przetrwaliśmy burze, co miały zmieść nas z powierzchni ziemi,
teraz w tym chłodnym świetle wiemy, jak bardzośmy się zmienili.
Żaden mrok nas nie złamie, żaden lęk nie zamknie ust,
idziemy przez to miasto, gdzie twardy jest życia gust.
Mamy swój własny kompas, chociaż wokół szumi noc,
w tym cichym porozumieniu tkwi nasza prawdziwa moc!
Silnik mruczy cicho, gdy opony gryzą asfalt dróg,
zostawiamy za sobą każdy dawny, błędny próg.
Napięcie rośnie w piersiach, chociaż wokół panuje chłód,
w tym miejskim labiryncie sami tworzymy swój cud!
Bo miasto błyszczy sztucznym, zimnym światłem neonów,
szukamy prawdy pośród tysiąca fałszywych tonów.
Lecz kiedy zamykam oczy i patrzę tak na ciebie,
nawet w tym betonowym dole czuję się jak w niebie!
Kolorowe refleksy z szyby tańczą wokół nas,
w tym jednym uciszonym świecie zatrzymał się czas.
Autobus się na pustej pętli zatrzymuje
Wysiadamy w noc, ale ale strachu już nie czuję.
Mamy swój własny blask, którego nikt nam nie odbierze.
Koniec trasy... Ale my idziemy dalej, bo KOCHM CIĘ SZCZERZE!
Wszystkie utwory — linki
Wszyscy wykonawcy — linki